Cargando...
Cargando...



Un romance visionario basado en una lectura contemporánea de Dante.
Avis de la communauté (1)
początkowo dał się czuć.. od momentu, od którego ciotka zaczęła cytować filozofów dał się myśleć.. myśleć, bo zaczął drażnić.. tia.. nigdy nie lubiłam przepisywać/ cytować klasyków.. to nudne.. drętwe, nic nie wnosi.. ciotka z filmu zaczęła przypominać papugę wyuczoną klepać jakieś mądre banały.. mądrę, bo tak, mądre.. banały.. bo nie jej.. cały film?.. właściwie studium przeżywania żałoby.. i choć pewnie intencją reżysera była ucieczka w mistykę.. tu dante, tu kościół.. to.. to ja widzę jedynie próbę poszukiwania kontroli.. swoją drogą... pięknie ukazane halucynacje.. częste w żałobie.. jak dla mnie.. zero mistyki, czysta biochemia.. silne emocje, poczucie winy, że się przeżyło, smutek, tęsknota, bezsilność.. tak zmieniona biochemia mózgu, że produkuje przeróżne wizje i prowokuje do zyskania stabilności.. czysta żałoba.. i pomimo, że zupełnie nie widzę wizji reżysera.. te pseudo odniesienia do boga, który pozwolił.. te aktualne tragedie.. smoleńsk, powódź.. ten dante, cytowany, słuchany, czytany.. te piękne obrazy.. barokowe? piękne to... pozwala odpłynąć.. ale to tylko żałoba.. film.. wolny.. dający odpłynąć myślom.. piękny.. i te surrealistyczne wstawki udręczonego mózgu.. mistrzostwo..